Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej-tam, gdzie miałam wypić herbatę z wyjątkową osobą.

przez | 3 sierpnia, 2022

Nie odkładajcie marzeń na później, bo „później” może nie być. Nie mieszkam w Polsce od wielu lat, a Polska pomimmo, że jest piękna, nie jest moim turystycznym must see. Odkładałam więc przylot do Ojczyzny z roku na rok. No i przegapiłam, przegapiłam spotkanie z duszą pokrewną, z duszą z którą miałyśmy tyle wspólnych zainteresowań, ale i z charakterów byłyśmy nawet podobne.

Żródło: https://www.instagram.com/p/CTIY3sds7p4/

Anię poznałam wiele, wiele lat temu i próbuję sobie przypomnieć czy to przez wiatraki, czy przez naparstki ( tak, tak kolekcjonuję naparstki, a część mojej kolekcji możecie zobaczyć TU ) Nie wiem, nie pamiętam, obraz się zaciera. Może to był 2012 rok a może jeszcze wczesniej? Trafiłam na jej bloga Anek73 na bloxie, który przekształcił się w Przystanek Kłodzko na blogspocie, a później został przeniesiony na wordpressa pod nazwą Inspirowanka. Niestety ta strona nie działa, bo Ani od listopada zeszłego roku już nie ma. A tak chciałam zobaczyć na żywo jej scrapkową pracownię w moich ulubionych kolorach biało-niebieskich, którą podziwiłam na jej zdjęciach. Chciałam pooglądać razem z nią te wszystkie przedmioty z wiatrakowym motywem i gablotki z niezliczoną ilością naparstków, które starannie przechowywała. Żadna z nas kolekcjonerek naparstków ( a jest nas całkiem sporo), nie ma gablotek w takim kolorze w jakim miała Ania.

Moim wiatracznym marzeniem było spotkać się z Anią w Osiecznej i wypić herbatę w cieniu wiatraków i chociaż udało mi się do Osiecznej dotrzeć w tym roku, to mojego marzenia już nie zrealizuję. Zjadałam pyszny sernik a do picia poprosiłam zimną colę, ponieważ upał dawał się we znaki zarówno mnie, jaki Stefanowi. Zresztą herbata bez Ani byłaby nie na miejscu 🙁 .

Miałam okazję poznać fantastycznych właścicieli muzeum, którzy Anię również znali i z którymi chwilę powspominaliśmy naszą wspólną znajomą. Mam nadzieję, że pan Jarosław-ikona muzeum nie obrazi się, że wrzucam jego zdjecie na mojego bloga. Wszak w ferworze ogólnego podniecenia, że w końcu udało mi się dotrzeć do Osiecznej, zwyczajnie zapomniałam zapytać.

Franciszek, Józef Adam i Leon trzej starcy

Przenieśmy się dziś na obrzeża Osiecznej, która wiatrakiem stoi. Cała Wielopolska zresztą jest wiatraczna, ale o tym wspominałam w poprzednim artykule. Dziś zapraszam Was na wzgórze Szubienica, gdzie poznamy trzech przystojniaczków: Franciszka, Józefa-Adama i Leona, a na koniec również maluszka Jana.

Do Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa docieramy w czerwcowy poranek. Obiekt jest już otwarty a w kasie biletowej, która jest również sklepikiem i kawiarenką w jednym, siedzi sobie rodzina Jankowskich.

Aby zwiedzić muzeum trzeba się wcześniej umówić pod numerami telefonów podanymi na stronie . My kupujemy bilety w kwocie 30 zł za osobę, dające nam możliwość zwiedzenia dwóch wiatraków. Dodatkowo przy telefonicznej rezerwacji poprosiliśmy o wypiek 2 chlebów i powiem Wam, że to był sztos. Ja, stęskniona za polskim pieczywem na jeden raz pochłonęłam pół bochenka chleba. Nie przesadzam, chleb jest przepyszny, tak samo zresztą jak sernik własnoręcznie wykonany przez panią Ewę.

Po muzeum oprowadzał nas syn państwa Jankowskich, Marek. Nie, nie myślcie sobie, że to jakiś małolat, bo pan Marek to kolejne pokolenie miłośników wiatraków i wiedzę na temat młynów wietrznych ma bogatą. Jego horyzonty nie kończą się na Wielkopolsce, bo był nawet w mojej angielskiej Holandii, czyli herabstwie Norfolk oraz podziwiał młyny na Fuerteventurze, gdzie ja jeszcze nie dotarłam.

Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa powstało w Osiecznej w 2012 roku. Wcześniej od 2004 roku muzeum mieściło się w wiatraku Józef w Rydzynie, ale o tym wiecie, jeżeli uważnie czytacie mojego bloga. Na terenie muzeum znajdują się 3 stare wiatraki, ale jeden z nich-Leon pozostaje w rękach prywatnych i nie jest udostępniany dla zwiedzających. Znajdziemy tu również młyn wodny oraz jeden młodziutki wiatrak, zbudowany przez rodzinę Jankowskich na potrzeby muzeum. O nim napiszę w dalszej części artykułu.

Starszy muzealny wiatrak Franciszek został wybudowany w 1761 roku i znajdują się w nim głównie sprzęty związane z rolnictwem, ciesielstwem oraz przedmioty codziennego użytku pochodzące głównie z terenów Wielkopolski.

Franciszek podczas II Wojny Światowej był własnością Rudolfa Ratetenberga, następnie w latach powojennych należał do Funduszu Ziemi. W 1958 roku młyn kupił pochodzący z Wrocławia profesor Tadeusz Nowakowski.

Józef-Adam to drugi z osieczeńskich koźlaków. Pochodzi z 1763 roku a w jego wnętrzach znajdują się oryginalne młyńskie maszyny i narzędzia.

Młyn w latach 1913-1953 był własnością rodziny Heinz.

Ostatni z wiatraków stojących na szubienicznej górce to Leon. Znajduje się on w prywatnych rękach i nie stanowi części Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa . Leon jest najstarszym z trzech młynów znajdujących się w Osiecznej. Został wybudowany w 1729 roku i był własnością powstańca wielkopolskiego, Leona Lenartowicza.

Jan-maluszek z Osiecznej

Na terenie Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej znajduje się też maluszek Jan. Został on wybudowany w 2019 roku i jest ewenementem na skalę polską. Dlaczego nie ma takiego drugiego młyna w Polsce?

Jarosław Jankowski postawił mniejszy od oryginałów młyn, który służy organizowanym w muzeum warsztatom dla dzieci: „Od ziarenka do bochenka”. Tak jak w przypadku starych, prawdziwych młynów i tu siła wiatru wprawia śmigi w ruch a te poruszają wewnętrzne maszyny, które mielą ziarno na mąkę. Obok wiatraka, pod wiatą znajdują się piece chlebowe. Dzieciaki uczą się tu nie tylko całego procesu powstawania chleba od podstaw, ale przede wszystkim szacunku dla ciężkiej pracy.

30 stycznia tego roku mały Jan musiał stawić czoło orkanowi Nadia i niestety walkę tę przegrał. Na szczęście pan Jarosław odbudował wiatraczek i dzieciaki znowu mogą uczestniczyć w jednej z najważniejszych lekcji w ich życiu.

Bitwa pod wiatrakami

Pierwszy był Gogulski, drugi Majchrzak, trzeci Lewandowski, którego kula armatnia roztrzaskała w strzępy, tam przy wiatrakach, gdzie przy krzyżu Chrystus rozpięty.” (M. Modrzyński)

W okolicach Górki Szubienica 11 stycznia 1919 roku podczas Powstania Wielkopolskiego powstańcy stoczyli bitwę z wojskiem pruskim. Walka zakończyła się zwycięstwem Wielkopolan. W muzeum, w ramach utrwalania lokalnej historii, raz do roku w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia organizowana jest rekonstrukcja Bitwy pod Wiatrakami. Dodatkową atrakcją dla odwiedzających jest wojskowa grochówka i powstańczy chleb.

Adres Muzeum Rolnictwa i Młynarstwa: ul. Leszczyńska 9c, 64-113 Osieczna, Polska

Wyjechaliśmy z Osiecznej ze Stefanem bardzo zadowoleni. Żal mi tylko bardzo było, że nie mogłam spędzić tam czasu z Anią, ale czułam, że ona towarzyszyła mi podczas wizyty w muzeum.

Tradycyjnie na koniec razem ze Stefanem zapraszamy na nasz Instagram oraz do śledzenia naszych dlaszych wiatrakowych przygód w Wielkopolsce.

3 komentarze do „Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej-tam, gdzie miałam wypić herbatę z wyjątkową osobą.

  1. FOTO podróże BPE

    Tak to jest, czasem po latach dopiero realizujemy to co moglibyśmy zrobić będąc na miejscu. Fajnie jednak wrócić na stare śmieci i odkrywać je na nowo

    Odpowiedz
  2. Urszula

    Piękne wspomnienia jednak pozostaną…
    Gdzieś mi ta druga Twoja pasja umknęła, ale kolekcja jest cudna. Nie wiedziałam, że naparstki mogą być tak fantazyjne i niezwykłe!
    Gdybyś jeszcze kiedyś zawitała w moje rejony, to mam namiary na następne wiatraczki. Pogłaskała bym też Stefanka, który chyba trochę urósł!
    Pozdrowionka:)))

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.