Młynarz z Saxtead Green Post Mill

przez | 3 lipca, 2023

W ostatni weekend kwietnia wybraliśmy się do Suffolk, o czym możecie przeczytać w poprzednim wpisie i do czego serdecznie zachęcam:

Planując naszą krótką podróż sprawdziłam, czy w okolicy naszej bazy wypadowej będzie otwarty jakiś wiatrak. Moje zdziwienie było ogromne, bo okazało się, że tak. Ze zwiedzaniem wiatraków to nie jest taka oczywista sprawa, bo wiele z nich dostępna jest dla turystów tylko okazjonalnie.

Stefan machał śmigłami z radości, bo znowu miał mieć okazję dogłębnego poznania swojego angielskiego przodka.

Ciekawe spotkanie

Po przyjeździe do Saxtead okazało się, że wiatrak jest pod opieką organizacji English Heritage, czego wcześniej nie sprawdziłam. Cena biletu za dorosłą osobę to 5.50 funta, zatem nie jest to zawrotna kwota. Warunkiem wejścia do młyna jest zapłacenie tej kwoty gotówką, co jak się możecie domyśleć sprawiło mi kłopot, bo takowej nie posiadałam. Miły pan siedzący w kasie powiedział mi, że mogę sobie porobić zdjęcia obiektu z zewnątrz. Noszzz kurcze, ale ja nie po to tu przyjechałam, prawda?

Zaczęliśmy się zatem ze Stefanem kręcić wokół wiatraka i robić zdjęcia. Wtedy podszedł do nas pan w średnim wieku i opowiedział ciekawą historę oraz uwaga…pozwolił wejść do środka młyna.

Pierwszy koźlak w Saxtead został postawiony XIII wieku, jednak zawalał się aż trzy razy w ciągu swojego wiatracznego życia. Budynek, który możemy zobaczyć w chwili obecnej pochodzi z 1796 roku, kiedy właścicielem był  Amos Webber.

W kolejnych latach młyn zmieniał właścicieli, aż przeszedł w 1873 roku w ręce Alfreda Aldreda i pozostaje w rękach jego przodków do dnia dzisiejszego. Alfred był synem szewca, ale nie pociągał go obuwniczy biznes i pomagał sąsiadowi, który był młynarzem. Kiedy miał 14 lat rozpoczął swoją pierwszą pracę w wieżowym młynie Debenham. Wiele lat później wraz z żoną Rachel zakupili młyn w Saxtead Green Post Mill.

Młyn jest w rękach przodków Aldera od 6 pokoleń i w tym roku mija 150 lat od kiedy rodzina jest właścicelem wiatraka. W chwili obecnej współwaścicielami są Stephen i Johnatan Sullivan. Johnatan mieszka w sąsiedztwie młyna całe swoje życie i to on przejął od swojego ojca odpowiedzialność za codzienne dbanie o porządek w młynie i współpracę z English Heritage. To właśnie z panem Johnatanem Sullivanem miałam okazję spotkać się w Saxtead i wysłuchać historii jego rodziny, którą w skrócie Wam tu przedstawiłam.

Saxtead Green Post Mill to trzykondygnacyjny młyn kukurydziany, posiadał cztery żagle patentowe, dwie pary kamieni młyńskich.

To była wielka przyjemność i kolejne ciekawe doświadczenie spotkać właścicela młyna i takie przygody w swoim wiatracznym zainteresowaniu, uwielbiam.

Tradycyjnie razem ze Stefanem zapraszamy na nasz Instagram oraz do śledzenia naszych dalszych wiatrakowych przygód. 

Adres: The Mill House, Saxtead Green, Suffolk, IP13 9QQ

3 komentarze do „Młynarz z Saxtead Green Post Mill

  1. Urszula

    Rzeczywiście, podróże są kształcące i nieprzewidywalne. No i można wtedy spotkać fajnych ludzi. Dlatego są one takie piękne. Fajna przygoda. Widzę tę radość u Stefanka, nie mówiąc o Twoim zadowoleniu.
    Przytulam Was mocno:)))

    Odpowiedz
  2. Ania

    Kolejny ciekawy post z ciekawym wiatrakiem 😉 i muszę prdyznac, ze jestem pod wrażeniem tego pomysłu na bloga o wiatrakach! Tematyka wiatraków i ich historii jest nie tylko ciekawa, ale również bogata i inspirująca. Jestem pewna, że stworzenie takiego bloga wymaga dużo pracy i poszukiwań interesujących materiałów 🙂

    Podziwiam pomysł na bloga o wiatrakach i wierzę, że taki projekt mógłby przyciągnąć zarówno pasjonatów wiatraków, jak i osoby, które chcą zgłębić historię i znaczenie tych fascynujących konstrukcji 😉 pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    1. MarTaS Autor wpisu

      Dziękuję za miłe słowa. Nie ukrywam, nie jest tak łatwo znaleźć w necie informacje na temat młynów, a i samych młynów nie ujęto na stronach jak Wikipedia. Sama miałam okazję doświadczyć ostatnio na Zakynthos spotkania z włascicielami wiatraka, o którego istnieniu nie miałam pojęcia. Wypatrzyłam go z drogi i zjechaliśmy, aby go obfocić. A tu niespodzianka, bo akurat byli jego własciciele. pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *