Archiwa tagu: młyn fartuchowy

Kentyjskie wakacje część 3

Dostałam ostatnio jeden bardzo sympatyczny komentarz od wiernej czytelniczki. Pozwolę sobie go zacytować : “Fajny i nietypowy jest Twój blog i cieszę się, że piszesz o tym, co lubisz, a nie co lubią inni.” Tak właśnie jest, uwielbiam podróżować “pod siebie” a nie pod publiczność, co oczywiście wiąże się z mniejszą ilością fanów 😉 .… Czytaj dalej »

Smock mill i wizyta w Cranbrook

Przy okazji wizyty w angielskim hrabstwie Kent opowiem Wam o bardzo popularnym w tym rejonie rodzaju młyna. Wiem, że w Polsce najczęściej można spotkać koźlaki oraz młyny wieżowe, nie mam wiedzy natomiast, czy jest jakikolwiek smock mill . Jeżeli widzieliście gdzieś takiego typu młyn, dajcie mi znać, bo ja przetrzepałam internet i nic nie znalazłam.… Czytaj dalej »

Kentyjskie wakacje część 2

Dziś zabiorę Was w okolice miejscowości Margate. Nadal znajdujemy się w hrabstwie Kent, w południowej Anglii. Kilka ciekawostek na temat hrabstwa znajdziecie w poprzednim artykule, lub klikając TU . Miasteczko Margate można porównać do naszego polskiego Mielna, czy Międzyzdrojów. Ja wprawdzie byłam przed sezonem turystycznym, a i tak było już sporo spacerowiczów. W samej miejscowości… Czytaj dalej »

Kentyjskie wakacje część 1

Zanim zacznę snuć swoje opowieści o wiatrakach odwiedzonych podczas naszych kwietniowych wakacji, chciałabym Wam przybliżyć miejsce, w którym byliśmy ze Stefanem. Kilka faktów o Kent: -hrabstwo ceremonialne i niemetropolitalne w południowo-wschodniej Anglii -położone nad Cieśniną Kaletańską i Morzem Północnym -położone najbliżej kontynentalnej Europy -zaliczane do Home Counties, czyli hrabstw położonych w bezpośredniej bliskości Londynu -ośrodkiem administracyjnym jest Maidstone -jedynym miastem posiadającym status city jest Canterbury,… Czytaj dalej »

W drodze do Kent

Kwiecień jest miesiącem, w którym budzę się do życia po zimowym śnie. Odkąd mieszkam w Anglii, każdego roku w okolicach Wielkanocy wyjeżdżamy gdzieś “lokalnie”, czyli np. w odległe dla nas zakątki Anglii, Walii, czy Szkocji. Tradycję tę przerwał nam brutalnie pewien wirus, który usilnie próbował zaistnieć. Udało mu się zburzyć nasze wiosenne plany dwa lata… Czytaj dalej »