Wiatrakowa migawka z urlopu na południu Anglii

przez | 16 maja, 2022

Myślałam, że uda mi się już dziś zakończyć opisywanie wrażeń z mojego lipcowego pobytu na południu Anglii. Musiałam jednak podzielić materiał na dwa artykuły, ponieważ nie chciałam Was męczyć długimi opowieściami. Przyznam Wam się szczerze, że sama nie lubię czytać zbyt długich blogów.

Dziś przedstawię Wam 3 wiatraki, które udało mi się jeszcze zobaczyć podczas urlopu nad Kanałem La Manche. Każdy z nich znajduje się w innym hrabstwie. Zapraszam zatem do Hampshire, East Sussex i West Sussex:

Mapy Google

Hrabstwo Hampshire i Bursledon Windmill

W jadąc do West Sussex miałam w planach zobaczyć wiatrak, który położony jest w hrabstwie Hampshire. Nie był to obiekt, na którym chciałam skupić większą uwagę, zwyczajnie zrobić zdjęcie i jechać dalej. Jednak przez to, co wydarzyło się na miejscu, muszę Wam więcej o nim opowiedzieć.

Kiedy w upalne lipcowe popołudnie dotarliśmy do Bursledon Windmill, brama wjazdowa na jego teren była zamknięta. Wzięłam więc Stefana pod pachę i przez furtkę, jakby nielegalnie, weszliśmy na teren obiektu. Przypominam, że podróżowaliśmy w czasie “korony” i większość miejsc turystycznych była wtedy nieczynna. Przyznaję się również bez bicia, że nie sprawdziłam dokładnie informacji w sieci na temat tego młyna. Zobaczyłam kilka zdjęć na IG i postanowiłam, że chcę go zobaczyć. Oczywiście zdjęcia, które widziałam wskazywały na to, że obiekt jest w doskonałym stanie zatem wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam wiatrak bez śmigieł. Pomyślałam sobie wtedy, że mam niezły początek wakacji, pierwszy wiatrak i już porażka.

Zaczęłam się kręcić wokół wiatraka próbując zrobić zdjęcia Stefanowi, ale słońce było jeszcze wysoko i ciężko było mi go ustawić, tak aby na zdjęciach było go widać.

Wtedy z budynków gospodarczych wyszedł mężczyzna, który poinformował mnie, że obiekt jest zamknięty w tej chwili dla zwiedzających, ale on jest młynarzem i może mi opowiedzieć w skrócie historię tego miejsca. Zapytałam, czy jest właścicielem wiatraka, a on odpowiedział, że bardzo by chciał, ale tylko się nim opiekuje. Młyn od 2014 roku należy do Hampshire Cultural Trust .

Pięciokondygnacyjny młyn Bursledon został wybudowany w 1814 roku w miejscu koźlaka z 1768 roku. W nowym budynku wykorzystano maszyny, które znajdowały się w starym wiatraku. Pierwszą właścicielką był pani Phoebe Langtry, która niestety popadła w długi i budynek już w 1814 roku został obciążony hipoteką na kwotę 800 funtów. Właścicielka nie była w stanie spłacić obciążenia, więc wiatrak został wystawiony na sprzedaż i od 1820 roku miał nowego pryncypała. Ostatnim młynarzem był George Gosling, który kupił młyn w 1872 roku i pracował w nim do 1907 roku. W latach późniejszych młyn zaczął popadać w ruinę a w 1978 roku z powodu złego stanu technicznego ostatnich dwóch pięter, został zamknięty. W tym też roku Hampshire Buildings Preservation Trust podjęło się prób rewitalizacji budynku. Proces ten trwał aż do 1991 roku i budynek oprócz wewnętrznego remontu, w 1990 roku zyskał również nowe śmigi.

W maju 1991 roku młyn został otwarty dla turystów.

Jeżeli czytacie mojego bloga uważnie, to wiecie, że o wiatraczną kondycję trzeba dbać. Są to stare budynki często drewniane, a na murowane przecież również działa destrukcyjnie siła deszczu, słońca i wiatru.

Wiatrak jest otwarty dla zwiedzających pomimo, że od 2012 roku jest cały czas modernizowany. Mój przewodnik powiedział mi, że obecnie prowadzona jest zbiórka na nowe żagle, których koszt opiewa na 40 000 funtów. Uzbierano dopiero około 7000 funtów i coś mi się wydaje, że szybko nie nadejdzie ta chwila, w której Bursledon nabierze wiatru w swoje żagle.

Dawno nie spotkałam kogoś, kto z taką ekscytacją opowiadał o wiatraku. Nie był to jeden z wolontariuszy, którzy pracują w młynach i oprowadzają wycieczki nie mając pojęcia o młynarstwie. Był to około trzydziestoletni entuzjasta, który ten młyn znał od wewnątrz i znał specyfikę pracy w takim miejscu. Cieszę się, że dane mi było spotkać taką osobę na moim wiatracznym szlaku.

Adres: Windmill Ln, Bursledon, Southampton SO31 8BG

Czego zazdroszczę Sir Paul’owi McCartneyowi w hrabstwie East Sussex

Jak wspominałam w ostatnim wpisie z Rye wygoniła nas burza. Na szczęście nie podążała naszymi śladami w związku z czym postanowiliśmy tego dnia odwiedzić jeszcze jeden młyn. Droga do Hogg Hill Mill była bardzo wąska i kręta, a o bezpiecznym zaparkowaniu samochodu nie było mowy. Z tego powodu nasz dzielny kierowca został na czatach w samochodzie a ja z dziećmi i Stefanem poszliśmy w pole. Dosłownie-w pole.

Wiatrak, który widzicie na zdjęciu został wybudowany w miejscowości Pett w 1781 roku. W 1790 roku został przeniesiony do obecnej lokalizacji, na wzgórze w Icklesham. Jest to koźlak postawiony na dwukondygnacyjnym budynku gospodarczym. Jest jednym z dwóch młynów-koźlaków w Anglii , które posiadają fantail, czyli mały wiatraczek zamontowany na dachu, na wprost śmigieł.

Ostatnim młynarzem był Bros Garndner, który pracował tu do 1920 roku. Co działo się z wiatrakiem po tym roku? Otóż jak to bywa w wiatracznym życiu, zaczął powoli umierać. W 1951 roku wyglądał jak na zdjęciu poniżej:

Dzięki popularnemu piosenkarzowi, wiatrak w tej chwili wygląda tak:

W 1981 roku Paul McCartney zmęczony nagrywaniem swoich albumów u Georga Martina postanowił poszukać lokum na swoje studio nagrań. Wiatrak na wzgórzu wydawał się być idealnym rozwiązaniem. Na przełomie marca i kwietnia 1985 roku studio Hog Hill Mill było już gotowe do nagrywania a pierwszy album, który tu powstał nazywa się “Press To Play” i został wydany 25 sierpnia 1986 roku. Artysta wybrał miejsce idealne, z daleka od cywilizacji i z pięknymi widokami.

Zwróćcie uwagę, że sam wiatrak nazywa się Hogg Hill Mill, natomiast studio piosenkarza to Hog Hill Mill. Chyba tylko sam artysta wie, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Szczęściarz z tego Paula, taki wiatrak i w takiej lokalizacji byłby dla mnie idealnym miejscem do życia. Stefan również był zachwycony Hogg Hill Mill’em.

Adres: Icklesham, Winchelsea TN36 4AH

Szantaż na Mary w Medmerry Mill w hrabstwie West Sussex

Kiedy szukałam miejsca na lipcowy urlop znalazłam ofertę Bunn Leisure Caravan Park w miejscowości Selsey. Na zdjęciach w internecie zobaczyłam, że koło kempingu znajduje się wiatrak. My caravan parki ( czyli kempingi z mobile home’ami) bardzo lubimy, a sąsiedztwo wiatraka przesądziło o zarezerwowaniu noclegów właśnie w tej lokalizacji.

Mapy Selsey pokazują, że w XVII wieku blisko linii brzegowej znajdował się windpump, czyli wiatrak, który pompował wodę. Młyn wodny zniknął pochłonięty przez morze w wyniku erozji wybrzeża.

Młyn, który mielił kukurydzę został wybudowany w bezpiecznej odległości od wody. Był to oczywiście drewniany koźlak, którego powstanie również datowane jest na XVII wiek. Jednym z jego późniejszych właścicieli był John Reeves, który 13 kwietnia 1744 roku spisał testament i złożył go w Biurze Akt West Sussex. Swój majątek zapisał żonie Mary oraz dwóm synom. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież wielu mężów ma taką ostatnią wolę, jednak w testamencie był haczyk. Mary nie mogła wyjść ponownie za mąż, bo gdyby złamała wolę męża jej część spadku przeszłaby na starszego syna. Nie udało mi się znaleźć informacji, czy John określił przez ile lat Mary po jego śmierci nie może ponownie zostać mężatką. Pan Reeves zmarł 3 marca 1764 roku a jego żona Mary żyła jeszcze długo. W lokalnych księgach jest zapisana informacja, że w 1791 roku zmarł jej młodszy syn i po nim otrzymywała rentę w wysokości 20 funtów miesięcznie.

Obecny murowany pięciokondygnacyjny wiatrak został wybudowany w około 1827 roku i mielił kukurydzę do 1890 roku. Ostatecznie swoją pracę zakończył w latach dwudziestych XIX wieku. W 1960 roku podjęto próby wyremontowania młyna, zdjęto m.in. fantail, czyli mały wiatraczek, który znajdował się w tyle czapy. Żagle młyna zostały uszkodzone w 1987 roku, ale odrestaurowano je i wiatrak wygląda teraz jak na zdjęciu niżej:

Podczas naszego tygodniowego pobytu w Selsey często przejeżdżaliśmy, bądź przechodziliśmy koło Medmerry Mill i muszę Wam napisać, że moim zdaniem wiatrak nie jest w najlepszej kondycji.

Adres: Selsey, Chichester PO20 9BH

Tradycyjnie na koniec razem ze Stefanem zapraszamy na nasz Instagram

12 myśli nt. „Wiatrakowa migawka z urlopu na południu Anglii

  1. Urszula

    Czyli raz lepiej, raz gorzej! Jedne wyremontowane, inne pewnie pójdą w zapomnienie. Ale Paul McCartney rzeczywiście wybrał idealne miejsce i ten wiatrak prezentuje się wyśmienicie. Pewnie Stefan był zazdrosny! Choć on jest jedyny w swoim rodzaju, tak na pocieszenie.
    Pozdrowienia zasyłam:)))

    Odpowiedz
    1. MarTaS Autor wpisu

      Nie sprawdzałam ilości, po niektórych niewiele już zostało 🙁 .

      Odpowiedz
  2. FOTO podróże BPE

    Tak sobie myślę, ze Twój blog jest chyba jedynym poświęconym tylko wiatrakom. Skąd ten pomysł i dlaczego właśnie one ? Czy przy okazji zwiedzacie tez inne miejsca i obiekty ?
    Historie są faktycznie ciekawe , każda inna …

    Odpowiedz
  3. roadandroll

    Świetna muzyczna ciekawostka z McCartneyem i studiem nagrań 🙂 Trzeba będzie kiedyś spakować się i odwiedzić to miejsc 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *